Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MEDIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MEDIA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2012

IT'S BEEN A LONG TIME

http://collider.com/girls-series-premiere-review/159330/

Znowu zaczynam pisanie od słów piosenki. I nie jest to specjalnie wysokiej klasy muzyka. To zeszłoroczny singiel Lady Gagi You and I. Gaga śpiewa, że „It's been a long time since I came around. It's been a long time but I'm back in town...” W butach niebotycznych obcasach, które sprawiają, że jej stopy są zalane krwią wraca do miasteczka swojej młodości i odnajduje w nim koszarny dzieciństwa, wspomnienia dorastania i wyśpiewuje hymn pochwalny dla rodzinnej Nebraski w samym środku pola kukurydzy. Może to wstyd, ale wydaje mi się, że jest coś mocnego w tym utworze. Ten powrót do domu, gdzie nagle stajesz się obcy.
Obejrzyjcie 5 odcinek nowego serialu HBO Girls! To jest dopiero mocne. Poza tym, że polecam wszystkie dotychczasowe odcinki, to ten z zeszłego tygodnia dość mocno działa chyba na każdego, kto choćby kilka lat temu wyjechał z rodzinnego miasta do jakiegoś większego. Jest trochę zabawnie, ale w gruncie rzeczy dostaje się nie tylko tym małomiasteczkowym „tubylcom”. Czuję, że i ja dostaję po twarzy. Reżyseria i główna rola należą do Leny Dunham, która nazywana jest przyszywaną córką Larry'ego Dawida (z Curb your enthusiasm). Moim zdaniem jest dużo lepsza. Jako – już teraz – była fanka Seksu w Wielkm Mieście mogę spokojnie powiedzieć, że jest to totalnie nowojorski, ale zupełnie pozbawiony glamouru, na wskroś dzisiejszy serial.


poniedziałek, 21 maja 2012

MLECZNE SENSACJE

Szybko, ciekawie, kolorowo i zawsze na czasie. O kulturze. Milk Made Studios i ich magazyn MILKMADE promują się hasłem „Churning out the culture”,  czyli podkreślają, że nadążają za kulturą. 
Gone swimmin' in Santa Barbara



Zbierają kulturę w jednym miejscu, jak mleko do kanki (churn). Ale churn out oznacza też kotłować się, wzburzać kipieć. Co jest zawsze dobre dla kultury. Jest tu muzyka, moda, sztuka i uroda. Jeśli aktualnie nie masz pomysłu na to, co ze sobą zrobić w którejś z tych materii zaglądaj na strony tego magazynu, albo – jeszcze lepiej szybciej – na ich tumbler.

Nie jest to poziom włoskiego Vogue, ani I-d, ani też W. Ale jest to dość dobrze i aktualnie redagowana strona. 



poniedziałek, 14 maja 2012

NAJLEPSI Z NAJLEPSZYCH



http://vanityvitreous.blogspot.com/2012/01/collect-vogue-from-another-country.html
Na pytanie o najsłynniejszy magazyn modowy na świecie chyba każdy (kto w ogóle wie o co chodzi) odpowie: "Vogue". Każdy też zna Annę Wintour z jej fryzurą a'la Lord Vader i okropnym charakterem. Dla mnie jednak liderem jest włoski Vogue i Franca Sozzani, która nie wygląda jak żadna postać z Gwiezdnych Wojen, a jak piękna kobieta, niekryjąca swego wieku, podkreślająca swój świetny gust.
To w tym magazynie pojawiły się takie sesje jak ta składająca hołd YSL, po jego śmierci, będąca przerysowanym oczywiście wyobrażeniem jego pogrzebu, 
Funeral Fashion Editorials 2
http://www.trendhunter.com/trends/ysl-vogue-italia-silent#!/photos/22046/2
Water and Oil,wskazująca - całkowicie bezprecedensowo w branży modowej - na problem zatrucia wód morskich,
http://thegreenpages.ca/ca/2010/10/14/controversial_fashion_spread_d/
 czy słynna Belle Vere z modelkami plus size. Wszystkie autorstwa Stevena Meiselsa. 
http://www.catwalkqueen.tv/2011/06/vogue_italia_en.html
Vogue Italia wytycza trendy. I są to najlepsze, najbardziej nowatorskie, najbardziej eleganckie, ale też najbardziej aktualne ścieżki, którymi podąża moda. I mimo kilku zgrzytów, jakimi moim zdaniem są sekcje V Black i V Curvy bezsensownie oddzielające kobiety czarnoskóre i nieposiadające figury modelki od tzw. mainstreamu, uwielbiam ten magazyn i żałuję, że w Polsce mogę tylko przeglądać Internet w poszukiwaniu zdjęć z nowych numerów. Bo przecież nie zapłacę za niego w Empiku 70-ciu złotych!

poniedziałek, 7 maja 2012

TRAIN IN VAIN


http://www.notguiltymag.net/

Tak śpiewali kiedyś The Clash – etatowi anarchiści brytyjskiej sceny muzycznej. Dzisiaj też można  na płaszczyźnie związków z pociągami i koleją odnaleźć prawdziwych buntowników, którzy tworzą sztukę. A szukać ich należy na internetowych łamach magazynu Not Guilty. Jest to strona poświęcona (nielegalnej przecież) sztuce grafitti na pociągach.  I chociaż kiedy się jedzie przez Polskę i mija się całe mnóstwo obrzydliwych starych bezsensownie pomazanych pociągów, to stosunek do tej formy sztuki można mieć negatywny, to wystarczy spojrzeć na rysunki i zdjęcia na Not Guilty, a zachce się od razu zakupić u nich jakiś plakat, albo koszulkę. 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

POPACZ, O POPACZ!


http://aprilandmaystudio.blogspot.com/
http://aprilandmaystudio.blogspot.com/

Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że powyższy tytuł jest koszmarnym sucharem. Ale chodzi tu o dwie rzeczy: po pierwsze – ten żart zawsze mnie śmieszył (no trudno), a po drugie – taka jest natura tumblera. Siedzieć i patrzeć na obrazki. Kto tego nie lubi? Ja uwielbiam.

Trochę inspiracji, trochę zazdrości, a trochę złości na tych okropnych ludzi, którzy mają pieniądze na cyfrowe lustrzanki i robią nimi zdjęcia swoich pięknych domów i swojego ciekawego życia. Ale u nas na razie maj, więc się nie denerwuję tylko spokojnie cieszę się tym, że na blogu April and May są bardzo ładne zdjęcia. Głownie dotyczące domu. Ale też mody, sztuki, design i ciekawych miejsc (głównie w Nowym Jorku, a niech to…!!!). Ale jest pięknie. I tyle słońca w całym mieście.


 PS. Zdjęcia pochodzą z bloga April and May. We’re sorry if we used your photos without asking, but we didn’t found any note on your blog about the terms of using them.
http://aprilandmaystudio.blogspot.com/


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

LOSER LIKE ME

www.filmweb.pl

Złośliwa trenerka cheerleaderek nie chce dopuścić by ciapowaty nauczyciel hiszpańskiego i jego szkolny chór wygrali krajowe zawody chórów. Jeśli dorzucić do tego hinduskiego, wiecznie zastraszonego dyrektora szkoły, pedagoga z nerwicą natręctw i całą zgraję innych freaków otrzymamy wybuchową mieszankę - serial Glee! 

Szkolny glee club to bezpieczna przystań bandy wyrzutków i szkolnych outsiderów. Mamy tu chorobliwie ambitną Rachel, zakompleksionego Finna, Kurta, który jest gejem i jego chłopak Blaine, dwie cheerleaderki i lesbijki Santanę i Brittany, niepełnosprawnego Artiego, czarnoskórą i grubą Mercedes, azjatkę Tinę, itd. Każdy znajdzie tu kogoś, z kim może się utożsamiać. Wszystkich łączy jedna pasja: śpiew. Razem przegotowują się do wygrywania regionals i sectionals, znoszą przekleństwa bycia loserami, czyt. pomagają sobie zmyć z twarzy kolorowe shake'i, które codziennie wylewane są na nich przez szkolnych footballistów. 

Slushie facial 


Konwencja jest prosta. Kiedy chcą opowiedzieć o swoich emocjach albo jeśli chcą porozmawiać z kimś bliskim - śpiewają. W serialu pojawia mnóstwo znanych piosenek z musicali, z filmów. Od tych najbardziej współczesnych po te stare i zapomniane. Przeszkodzić im może tylko Sue Sylvester!

Politycznie poprawni twórcy serialu zadbali o to, aby wśród bohaterów Glee znalazło się jak najwięcej różnorodnych freaków! Mają dziwne pomysły, wielkie marzenia i nieustannie wplątują się w jakieś tarapaty.  I mimo, że są takimi freakami to są tacy jak my. Być może dlatego dałam się wciągnąć w ten dziwny świat amerykańskiego high school i zostałam pełnoprawnym Gleekiem ;)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

PODRÓŻ ZA JEDEN UŚMIECH

Kto z nas, pakując się na wakacje, nie pogwizduje sobie tej wesołej melodii z czołówki jednego z najzabawniejszych polskich seriali o podróżowaniu? Ja pierwsza podnoszę rękę i przyznaję: uwielbiam oglądać przygody Poldka i Dudusia!



Bohaterowie serialu telewizyjnego z 1971 roku pojawili się już wcześniej na kartach książki Adama Bahdaja. Na ekrany telewizora przeniósł ich podróż Stanisław Jędryka, jeden z najlepszych twórców seriali dla dzieci, jakich znam. O sukcesie Podróży za jeden uśmiech zadecydował nie tylko scenariusz i zawodowa rezyseria. Kluczem do zawładnięcia sercami młodych i starych widzów jest aktorska obsada. Duet  Filip Łobodziński - Henryk Gołębiewski sprawdzają się w rolach w 100%. Śmieszą, wzruszają i zachęcają do wakacyjnych wojaży.

http://7ff.eranowehoryzonty.pl/film.do?id=893


Pamiętacie fabułę serialu? Nasza dwójka wybiera się pociągiem nad morze. Dziwnym trafem gubią gdzieś przeznaczone na podróż pieniądze. To ich jednak nie załamuje i rozpoczynają podróż z Krakowa nad morze - podróż wszystkimi możliwymi środkami transportu - podróż za jeden uśmiech. Poldek i Duduś poznają przy tym wielu ciekawych i dziwnych ludzi, przeżywając niesamowite przygody. Rozpieszczony Duduś przeżyje przemianę -  natrafia na tabor cygański i razem z nim podróżuje przez Polskę.  Nietuzinkowa determinacja bohaterów zostaje nagrodzona. Chłopcy docierają na miejsce cali i zdrowi - choć każdy w inny sposób.

Nic dodać, nic ująć. Serial jest pierwszoklaśny - trzeba zobaczyć!

poniedziałek, 26 marca 2012

GDZIE PACHNĄ STOKROTKI?


Czy jest jakieś lepsze połączenie niż wiosna i zapach świeżo upieczonego ciasta? Chyba większość z nas zgodzi się z tym, że próżno szukać czegoś, co bardziej cieszy i budzi do życia. Połączenie to wybrali twórcy amerykańskiego serialu „Pushing Daisies” ( w polskim tłumaczeniu: „Gdzie pachną stokrotki”) i stworzyli najprzyjemniejszy wiosenny serial, jaki znam.

thetorchonline.com 

Bohaterami fabuły „Pushing Daisies” jest cukiernik Ned, właściciel uroczej kawiarni Pie Hole, czyli po prostu Słodka Dziurka. Posiada on niezwykłą moc - może ożywić zmarłą istotę jednym dotknięciem. Jednak każde następne skutkuje nieodwracalną śmiercią. Te tajemnicze zdolności Neda postanawia wykorzystuje jego przyjaciel -  detektyw Emerson Cod przy rozwiązywaniu spraw o zabójstwa. Ned ożywia ofiary na minutę by dowiedzieć się, kto był mordercą, a Emerson doprowadza każdą sprawę do końca. Wszystko jednak komplikuje się, gdy jedną z ofiar okazuje się dawna miłość Neda – Charlotte. Wykorzystując swe zdolności przywraca ją do życia, ale nie może jej dotknąć…

Świat przedstawiony w serialu jest światem zupełnie bajkowym. Pojawiają się w nim ciotki czarownice, magiczne zaklęcia i niesamowite zwroty akcji. Wszystko to ukazane jest w cudownej, wiosennej scenerii kwitnących kwiatów, uśmiechniętych ludzi, kolorowych, bajkowych wnętrz. Świat Pie Hole skusiłby niejednego łasucha, ale zapach i smak wszystkich pyszności, które przygotowuje Ned możemy sobie jedynie wyobrazić. Spójrzcie tylko na te zdjęcia! Czy świat „Pushing Daisies” nie jest magiczny? 

rebeccadanger.typepad.com 

poniedziałek, 19 marca 2012

HOW TO MAKE IT IN AMERICA?


źródło: www.boweryboogie.com


Właściwie chodziło nam o to, żeby unikać tematów związanych z Nowym Jorkiem i pokazać Amerykę inna niż NYC. I chociaż akcja serialu How to make it in America rozgrywa się w tym właśnie mieście, to nie sposób nie wspomnieć o nim mówiąc o USA.


Pierwsze, co daje się zauważyć to świetna czołówka, jedna z najlepszych, jakie widziałam. Poza tym aktorstwo jest dość lekkie i bezpretensjonalne, a dialogi dobrze napisane. Nie jest to może najlepszy serial na świecie, nie ma tych cudownych „punch lines”, które można by potem cytować na każdej imprezie, ale jest dobrze zrobiony, ciekawy i energetyczny. Zanim zaczniemy  wierzyć w american dream, koniecznie obejrzyjmy przynajmniej pierwszy sezon!

wtorek, 6 marca 2012

HOW TO START?


Zwykle wszystko zaczyna się od inspiracji. Nowa płyta, ciekawy film, zdjęcie znalezione w Internecie może stanowić bazę do dalszych poszukiwań i do stworzenia czegoś nowego, równie interesującego. Najlepszym źródłem inspiracji jest Internet. Nie od dziś wiadomo, że znaleźć tu można wszystko: od kultury wysokiej po mało wyrafinowane żarty znudzonych internautów. By nie zagubić się w gąszczu stron www i niepotrzebnie rozdrabniać na piksele znaleziono sposób, aby wszystkie inspirujące treści znalazły się w jednym miejscu. Tak oto powstał Pinterest!



        Pinterest (www.pinterest.com)





Ten nowy serwis internetowy to rodzaj multimedialnego szkicownika czy notatnika, gdzie można wklejać dowolne treści znalezione w Internecie - przede wszystkim zdjęcia. Strona działa na podobnej zasadzie, co serwisy społecznościowe: tworzysz konto, zakładasz własny profil i gotowe! Każde nowe, interesujące, bądź śmieszne zdjęcie znalezione podczas buszowania w sieci wrzucasz na Pinterest i masz wszystko w jednym miejscu.

Zdjęcia można umieszczać na tablicach, które sami utworzymy i zatytułujemy, np. Moje ulubione płyty, czy Mój dom. Można również przeklejać na swój profil zdjęcia innych użytkowników, jeśli uznamy je za wyjątkowo ładne. Serwis pozwala na filtrowanie treści według różnych kategorii. Do najciekawszych należą przede wszystkim: design, food & drink, art, books, music & films, czy DIY.

Ale ostrożnie! Pinterest uzależnia! Niekończące się przeglądanie pięknych zdjęć, które dla ułatwienia zebrane są w jednym miejscu wciąga na długie godziny. Nie trzeba być nawet zalogowanym do serwisu, żeby podejrzeć, co nowego wrzucili tam nasi znajomi. To zresztą nowa zasada działania strony. Jak na Facebooku możemy pochwalić się tym co zjedliśmy dziś na mieście, jakie książki leżą na naszym nocnym stoliku, na jaki kolor pomalujemy nasze mieszkanie albo co ubierzemy na zbliżające się wesele znajomych.

Pinterest archiwizuje zarówno naszą historię, jak i gromadzi nasze plany i marzenia. Pozwala również innym komentować je, poddawać pod wątpliwość, czy doradzać. Z serwisu zaczęły, więc nagmiennie korzystać sklepy internetowe. Promując nowe kolekcje czy najnowsze produkty, zachęcają do odwiedzin na stronach i w butikach. Nic dziwnego, Pinterest funkcjonuje w sieci jako portal skierowany głównie dla kobiet.

Serwis wciąż dostępny jest tylko na zaproszenie. Aby utworzyć własne konto, musimy liczyć na znajomych albo zapisać się na długą listę oczekujących. Zwykle logowanie następuje z pomocą danych z Facebooka czy Twettera, a konto na Pinterest jest automatycznie połączone z naszym kontem na portalu – domyślnie aktywność na Pinterest pojawia się na fejsbukowej tablicy.




Spędzanie całych godzin na przeglądaniu chaotycznie powklejanych zdjęć może wydawać się głupotą. Spróbujmy jednak potraktować Pinterest jako najlepsze źródło wyselekcjonowanych inspiracji i informacji. I kiedy znów w głowie pojawia nam się pytanie: Jak zacząć? to może odpowiedź odnajdziemy na Pinterest. I nie zżymałabym się na chaos informacyjny, na niefunkcjonalność zdjęć, gdzie obok Lady Di radośnie macha ogonem jakiś psi pupil. Żyjemy przecież w kulturze kolażu i nie zmienimy tego. Nauczmy się więc z tego korzystać.








    Instagram  (www.instagram.com )               

Na podobnej zasadzie działa serwis Instagram, dedykowany użytkownikom iPhona. Tu jednak autorem zdjęć jest posiadacz aparatu. Instagram jest jedną z najbardziej popularnych mobilnych aplikacji na iPhona. Pozwala ona na codzienne zamieszczanie wykonanych przez siebie obrazów i dzielenie się nimi z innymi użytkownikami. Instagram to fotograficzny dziennik internetowy. Ale także uniwersalne narzędzie dla wszystkich, którzy uwielbiają fotografować i obrabiać swoje zdjęcia. To po prostu świetna zabawa i namiastka twórczości artystycznej, traktowanej z przymrużeniem oka.
Instagram można zintegrować z kontem na Facebooku i dzielić się zdjęciami ze znajomymi