Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEATR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TEATR. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2012

DOM DO WYMAZANIA


Krystian Lupa jest mistrzem w czytaniu książek Bernharda. Mistrzostwo objawiło się w jego teatralnej realizacji „Wymazywania” z Teatru Dramatycznego.

www.e-teatr.pl

Powieść Bernharda jest autobiografią z pogranicza prawdy i fikcji. Główny bohater Franz Josef Murau, który już dawno odciął się od swej mieszczańskiej, austriackiej rodziny musi zmierzyć się z przeszłością i wrócić do domu, aby zorganizować pogrzeb rodziców i brata.

Powrót do wielkiego i starego domu w Wolfsegg w Austrii skutkuje serią wspomnień z okresu dzieciństwa, dzięki którym dowiadujemy się, co zmusiło bohatera do wyjazdu i zamieszkania w Rzymie. Wspomnienia Muraua są jednocześnie powolnym wymazywaniem pamięci o rodzinie, pochodzeniu i wszystkich dziecięcych traumach.

Spektakl Lupy mistrzowsko przekazuje najważniejsze ze wspomnień bohatera, w którego wciela się Piotr Skiba. Cały spektakl toczy się wokół jego pamięci i klisz wydarzeń z dzieciństwa. Skibie towarzyszą na scenie Maja Komorowska, Jadwiga Jankowska-Cieślak, Adam Ferency, Krzysztof Kowalewski. 

poniedziałek, 21 maja 2012

MLEKO NA TELEFON


Z dostawą do domu. Budzisz się rano, a mleko czeka już na wycieraczce. A teatr? Gdzie czeka teatr?

http://www.obieg.pl/files/images/tr05.jpg

Okazuje się, że może na ciebie czekać tez w domu albo w firmie. Dzwonisz do TR Warszawa, zamawiasz teatr i przyjeżdża. Z dostawą pod same drzwi! Szkoda tylko, że akcja trwała tak krótko i nie jest nadal kontynuowana.

Akcja społeczno-teatralna warszawskiego teatru nazywała się właśnie „Mleko –  teatr na telefon”. Idea była taka, że teatr może zamówić sobie każdy. Do domu bądź do firmy. Przyjezdzają aktorzy, niczym wędrowna trupa, prawie jak do Elsynoru. Badają sytuację i wchodzą w nią. Taka akcja performatywna, diagnoza okoliczności zastanych i prowokacyjna gra. Może być niebezpiecznie, zresztą pamiętacie z „Hamleta”! Każda akcja „Mleka” była niepowtarzalna i wyjątkowa, zgodnie z naturą performansu. W tym przypadku trudno stwierdzić, że teatr kłamie, a wszystko co na scenie to iluzja. trudno, bo scena jest wspólna dla aktorów i widzów.

Ciekawe jest także nawiązanie  Akcji do manipulacji marketingowych. Rafał Betlejewski, autor projektu, związany jest z branżą reklamową. Doskonale wiedział, jak dobrym chwytem marketingowym jest sprzedaż na telefon, szybkie dostarczenie, dotarcie do mieszkań ludzi i do ich prywatnej przestrzeni. Pytanie rodzi się tylko takie: czy teatr, tak jak mleko, jest produktem? W świetle ostatnich teatralnych dyskusji na ten temat, akcja „Mleko” nabiera jeszcze ciekawszego wyazu.

poniedziałek, 14 maja 2012

WŁOSKA TRADYCJA


Teatr włoski to z jednej strony zamiłowanie do przepychu i wystawnych inscenizacji, a z drugiej sztuka ludowa – commedia dell’arte. Ta, wywodząca się antycznego mimu, rzymskiej pantomimy i sztuki średniowiecznych histrionów, sztuka teatru przeniknęła do świadomości twórców na całym świecie i stała się jedną z najbardziej płodnych inspiracji teatralnych.

Stojąca w opozycji do tzw. commedia erudyta, commedia dell’art. korzystała głównie z improwizacji i opierała się na powtarzalności postaci scenicznych.  W każdym przedstawieniu pojawiały się te same postaci, co doprowadziło do utrwalenia się pewnych komicznych typów, o charakterystycznym wyglądzie i zachowaniu. Typy te nazywano maskami, bo też często w maskach występowały.

Aktorzy, mieli do dyspozycji szkicowy scenariusz, a na scenie swobodnie improwizowali, wymyślali teksty stosowne do sytuacji i kontekstu, tworzyli gagi, zwane lazze, popisywali się sztuczkami zręcznościowymi. Najważniejsze typowe postacie to: dwóch starców, mistrzów – Pantalone i Dottore, dwóch służących Arlekin i Brighella, pokojówka Kolombina i Kapitan. Istotną nowością commedia dell’arte było dopuszczenie na scenę kobiet w roli aktorek.

Kto dziś nie zna takich typów jak komiczny Arlekin czy gruby i garbaty Poliszynel.

www.wikipedia.pl
www.wikipedia.pl

Nie mówiąc już o niezwykłej, sentymentalnej karierze Pierrota, takiego jak z obrazu Watteau:

www.wikipedia.pl

poniedziałek, 7 maja 2012

POCZEKALNIA


Pamiętacie historię zimy stulecia i film Filipa Bajona „Bal na dworcu w Koluszkach”? Grupa pasażerów, w których odkrywamy przekrój polskiego społeczeństwa końca lat 80. zostaje skonfrontowana z kolejową rzeczywistością – jest opóźnienie, pociąg utknął w śniegu, nie ma możliwości, aby ruszyć dalej. Pociąg, a w raz z nim poczekalnia to miejsca, w których wydarzyć się może wszystko, gdzie każda międzyludzka interakcja nabiera znaczenia.

independent.pl
Motyw poczekalni wykorzystał w  swoim wrocławskim spektaklu Krystian Lupa. „Poczekalnia” jest spektaklem opowiadającym o grupie ludzi, którzy utknęli razem na dworcu kolejowym: jest noc, pociągi nie jeżdżą, wszyscy są zmęczeni i poirytowani. Wśród pasażerów widzimy grupę studentów, którzy wracają z wycieczki do Auschwitz, starsze małżeństwo z wielką walizką, dziennikarkę, parę młodych ludzi, przypadkowego mężczyznę. Tworzą mikrospołeczność. Czas spędzony wspólnie w poczekalni wydłuża się, napięcie rośnie, wybuchają konflikty. Postaci ścierają się ze sobą, prezentując swoje racje, szafują słowami i deklaracjami.

„Poczekalnia” Lupy to jeden z najtrudniejszych polskich spektakli teatralnych. Ilość tematów poruszonych przez bohaterów spektaklu i zapętlonych w ich kolejnych rozmowach, jest przytłaczająca. Okoliczność spotkania w kolejowej poczekalni czyni całą sytuację jeszcze bardziej poruszającą i prawdziwą. Noc spędzona w poczekalni to doświadczenie bolesnej wiwisekcji na delikatnych tkankach społeczeństwa.

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

MAJ - W TO MI GRAJ!

Maj a z majem wysyp teatralnych festiwali. Zanim lato przywita nas prawdziwym festiwalowym urodzajem, na rozgrzewkę trochę pomysłów z kultury wysokiej, a co!

W Warszawie Wydarzenia Teatralnego i Tanecznego OFF-u w Zamku Ujazdowskiem czyli siedzibie Instytutu Teatralnego. Będzie trochę teatru alternatywnego, np. Scena Plastyczna KUL oraz taniec. Pisałam już kiedyś o Leszku Bzdylu i jego Teatrze "Dada von Bzdülöw ". Oni także zjawią się między 8 a 15 maja w Warszawie.


www.wrszw.pl


VII Ogólnopolskie Prezentacje Teatrów Poszukujących o nagrodę im. Tadeusza Kantora to impreza organizowana w Wielopolu Skrzyńskim - rodzinnym mieście Kantora. To festiwal bardzo kameralny i inspirujący. Skierowany do amatorskich, poszukujących zespołów teatralnych. Poza tym dużo mówi się tam o Kantorze i jego sztuce.

Jeśli mieszkacie niedaleko Gliwic powinny was zainteresować Gliwickie Spotkania Teatralne. To już XXIII edycja festiwalu, na którym zawsze znajdują się gorące tytuły ostatnich sezonó teatralnych. W tym roku m.in. Radek Rychcik z "Hamletem" i "Samotnością pól bawełnianych". 

Toruński Kontrakt to miejsce międzynarodowej teatralnej wymiany. Na Festiwal w tym roku przyjadą znani i lubiani w Polsce reżyserzy zagraniczni: Oskaras Koršunovas, Alvis Hermanis i Béla Pintér. To wszytsko między 19 a 25 maja w Toruniu.


A tych, którym za mało proponujemy wycieczkę na ... Broadway!
www.weheartit.com



  

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

BADANIA TERENOWE NAD SEKSEM DZIKICH

W 1914 roku Bronisław Malinowski wyruszył w podróż do Australii i Oceanii. W pierwszym etapie podróży towarzyszył mu przyjaciel Stanisław Ignacy Witkiwicz (Witkacy). Podróż trwała prawie 6 lat. Malinowski stworzył podstawy terenowych badań antropologicznych, udowadniając, że poznać jakaś kulturę możemy tylko poprzez uczestnictwo w jej życiu. I tak sam na 2 lata zamieszkał w wiosce na Wyspach Trobriandzkich.

Malinowski wśród Trobriandczyków / www.wikipedia.pl
Rezultatem tej niezwykłej badawczej podróż jest książka Życie seksualne dzikich - do dziś jedna z najważniejszych prac antropologicznych. Inspiruje nie tylko antropologów czy socjologów. Ostatnio sięgnął po nią teatr w osobie Krzysztofa Garbaczewskiego. Twórcy przedstawienia korzystali z książki oraz z publikowanych dzienników Malinowskiego.

http://teatr.re.pl
Co jest tak niezwykłego w podróży polskiego badacza na wyspy dalekiej Oceanii? Artyści Nowego teatru pod wodzą Garbaczewskiego pozwolili sobie bardzo swobodnie potraktować antropologiczny temat. Bardziej skupili się na współczesnym wydźwięku zapisków Malinowskiego. Nie chodzi bowiem o inscenizowanie życia kultur Trobriandzkich, a raczej o skonfrontowanie refleksji badacza z dzisiejszymi zakazami i sferami tabu.

Ważną częścią spektaklu jest postać samego Malinowskiego. Samotnego europejczyka w kraju dzikich. Człowieka, który zmaga się ze swoimi demonami, ze swoim europocentryzmem i rasizmem. Przejmujące są fragmenty jego pośmiertnie wydanego dziennika. Drugą postacią Życia seksualnego... jest figura dzikiego. Jakie miejsce przyznano dzikim w ponowoczesnej kulturze? Czy nadal jest tylko obcym, innym, który stoi w negacji do wysoko rozwiniętej kultury Europejskiej? Spektakl Garbaczewskiego staje się w kontekście tych pytań fantazją na temat dzikich ludzi przyszłości.

poniedziałek, 26 marca 2012

ZATAŃCZYĆ WIOSNĘ


Balet Strawińskiego zawładnął wyobraźnią tancerzy na dobre. Uładzoną wersję „Święta wiosny” podziwiali widzowie roku 1913. Natomiast pierwotną, skandaliczną wersję baletu podziwiać mogą widzowie, którzy wybiorą się na spektakl teatru tańca Dada von Bzdülöw „Le Sacre”.

teatry.art.pl 

Leszek Bzdyli i Katarzyna Chmielewska podjęli się nowej realizacji "Le sacre du printemps". Libretto po Mikołaju Roerichu poprawił Leszek Bzdyl, a muzykę Igora Strawińskiego, dostosował do nowej adaptacji Mikołaj Trzaska. Klasyczny Strawiński na jazzowo? Tak, i to ze świetnym dla oryginału skutkiem.

Wbrew trochę prowokujący zapowiedziom spektakl Dady nie jest skandalem. Zresztą mam wrażenie, że ci dorośli twórcy nigdy do skandalizowania nie pretendowali. Co najwyżej do inspirowania swoimi pomysłami. „Le Sacre” Dady od baletu Strawińskiego powoli oddala się, by znów przybliżyć. Tak twórcy grają z widzem i jego poczuciem stabilnego odbioru. Przytaczane przez tancerzy listy Roericha i Strawińskiego, czy świadectwa o balecie z epoki to tylko jedna z części spektaklu. Najważniejsza bowiem wydaje się sama radość z tańca, czysty ruch, interakcja z ciałem partnera. Tancerze Dady opowiadają nam nie tylko historię legendarnego baletu, ale także pokazują siebie jako zespół, który wspólnie przepracował już prawie 20 lat. A więc prawdziwym „Świętem wiosny” może być radość tańca i radość spotkania.



poniedziałek, 19 marca 2012

AMERYKA W PAPIEROWYCH DEKORACJACH


Mityczna kraina szczęśliwości i dobrobytu. Ameryka. Dla wielu szansa na spełnienie marzeń, przestrzeń, gdzie realizuje się prawdziwy „american dream”. Ponad sto lat temu potencjał amerykańskiego tematu odkrył Franz Kafka.  Jego powieść „Ameryka” niewiele ma jednak wspólnego z prostą historią w stylu „od pucybuta do milionera”. Amerykański sen Kafki to raczej koszmar - portret amerykanów, jako żądnych pieniędzy i władzy niegodziwców i Nowego Świata, jako idealnego świata dla różnorakich wyrzutków.

fot. Thomas Aurin/ Schauspielhaus Bochum


Od czasów Kafki minęło już sporo czasu. Mit Ameryki pozostał, choć może w nieco zmienionej formie, takiej spod znaku MTV i McDonalds’a. Rozbrojenia tej kulturowej bomby podjął się polski rewolucjonista teatralny Jan Klata.

Klata umieścił powieść Kafki w papierowej dekoracji, która do złudzenia przypomina trójwymiarowe książeczki dla dzieci. Tekturowe, malowane prospekty w zastraszającym tempie opadają, przenosząc bohaterów z jednego do drugiego rozdziału. Karl Rossmann, główny bohater spektaklu, obywatel Starego Kontynentu, umundurowany jak Charlie Chaplin, wyrusza w szaleńczą wędrówkę po Stanach Zjednoczonych. Do wtóru przygrywa amerykańska muzyka, ta prosto z MTV – Empire state of mind Jaya – Z czy Like a virgin Madonny. Dekoracje są kolorowe, postaci uśmiechają się szeroko, prawdziwie amerykańsko. Z pozoru wszystko jest pięknie!

fot. Thomas Aurin/ Schauspielhaus Bochum 

Ostateczne starcie Karl vs. ogrom Ameryki? Wynik 0:1. To, co realizacja Klaty wyostrza do bólu to bezwzględne uprzedmiotowienie człowieka i niemożność walki z całym ogromem widzialnego świata. Mityczna kraina szczęśliwości okazała się w tej historii żarłoczną bestią, która za nic ma sobie człowieka i jego ludzką godność – pożera w całości. Co pojawia się na scenie, gdy wszystkie dekoracje opadną? Otchłań, mroczna ciemna otchłań, wobec której człowiek staje sam, zupełnie bezbronny. 

poniedziałek, 5 marca 2012

NOWY TEATR DLA NOWEGO WIDZA



Kto by pomyślał, że gdyński festiwal muzyczny tak szybko stanie się jedną z najbardziej popularnych imprez dużego formatu w Europie. Open’er Festival przez dziesięciolecie swojego istnienia wędrował nieco po mapie Polski, zmieniał Gdyńskie lokalizacje,  ale przede wszystkim ewoluował pod względem programowym. Faktem jest, że Mikołaj Ziółkowski i jego ekipa ściągają do Polski najlepsze gwiazdy muzyki światowego formatu. Ale w pewnym momencie stało się jasne, że festiwal jest świetnym miejscem do promowania także  innych dziedzin życia kulturalnego i tak narodziła się idee, aby na Open’erze pojawił się … teatr.

I tak oto doczekaliśmy się, że w lipcu w Gdyni, gdzieś obok wielkiego show Björk, hip-hopowych wrogów numer jeden z Public Enemy i laureata Grammy Bon Ivera, zobaczymy aktorów warszawskiego Nowego Teatru!





logo/ www.nowyteatr.org
Kolektyw teatralny pod kierownictwem Krzysztofa Warlikowskiego przygotuje specjalny, open’erowy set przedstawień, które dotyczyć będą przede wszystkim aktualnych tematów społecznych. Wedle zapowiedzi nowa ma być również forma występów Teatru. Nic w tym dziwnego – wakacyjny czas najlepiej sprzyja przekraczaniu granic i kwestionowaniu normatywnych reguł sztuki. Z regułami na bakier stoi także brytyjsko – niemiecki kolektyw Gob Squad. Artyści działają na pograniczu performansu, żywej instalacji i happeningu. Ich znakiem rozpoznawczym są akcje kreowane w przestrzeni publicznej miasta: metrze, sklepach i parkingach. Nie działają w instytucjach, bo instytucje ograniczają. Nie reżyserują swoich działań, bo nie lubią, gdy narzuca im się schematy działania. Cel artystyczny Gob Squad – konfrontacja z dziejącymi się tu i teraz sytuacjami życiowymi!

Po jednym z najbardziej otwartych zespołów teatralnych w Polsce spodziewajmy się kontrowersji i naruszania granic teatru. Po Gob Squad spodziewajmy się wszystkiego! Jeśli teatr kojarzył się nam do tej pory z miękkimi fotelami i galowym dress code’em, szybko zmieńmy te schematy. Miejmy nadzieję, że najnowsza inicjatywa Ziółkowskiego przyczyni się właśnie do zmiany myślenia o współczesnym polskim teatrze, jako o skostniałej, repertuarowej instytucji, która inscenizuje lektury szkolne. A przede wszystkim, że teatr trafi do najmłodszych odbiorców, pokazując, że jest naprawdę istotną organizacją kulturotwórczym. 



A skoro już chwalimy, to pochwalmy Nowy Teatr za plany stworzenia w Warszawie centrum kulturalnego, które będzie zarówno siedzibą teatru, jak i innych, sygnowanych przez teatr wydarzeń artystycznych. Kino, kawiarnia, biblioteka, mediateka – wszystko dostępne w jednym miejscu i dla wszystkich, którzy będą tego potrzebowali.
projekt budynku Nowego Teatru/www.nowyteatr.org

Wygląda dobrze? Będziemy musieli jednak poczekać na realizację tego planu, ponieważ w kasie miasta brakuje funduszy. Na nową siedzibę na terenie bazy MPO u zbiegu ulic Madalińskiego i Sandomierskiej poczekamy jeszcze trochę, a tymczasem zaopatrzeni w karnety na Open’era wyruszymy w wakacyjną podróż nie tylko muzyczną, ale tym razem także i teatralną!